mitsubishi electric - hotele spa na mazurach - Tanie loty - mapa programy - Sok Noni - Zabawki - egipt last minute - alveo - Kredyt

Demiurg czy hochsztapler?

Philip Rosedale. To nazwisko znaczy coraz więcej. Przynajmniej dla 1,5 miliona rezydentów Second Life. Twórcy wirtualnego świata przedstawiać nie trzeba także czytelnikom magazynu The Time, który wymienił Rosedale'a na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

A zaczęło się, jak to zazwyczaj bywa, od dziecięcych marzeń i fascynacji, w tym wypadku, komputerowym światem. Pomysły gromadziły się w głowie i czekały cierpliwie na swoją realizację. Na podbój internetu przez trójwymiarowy świat i założenie spółki Linden Lab, która jest obecnie oficjalnym właścicielem i kreatorem Second Life.

Wirtualne siedziby Wirtualne siedziby

Philip Rosedale również posiada swojego awatara. W Wirtualnym świecie przybiera przydomek Philip Linden. Jako Philip Linden udziela czasami wywiadów. Jego wirtualny świat rozrasta się, zamieszkuje go coraz więcej awatarów. Rozwijająca się technologia zapewnia coraz więcej możliwości. Czy wirtualne marzenie Philipa ogarnie wkrótce cały świat? Ile będziemy musieli czekać, żeby jego nazwisko pojawiło się nie w pierwszej setce, a dziesiątce najbardziej wpływowych ludzi na świecie? Rosedale opracował już plan rozwoju Second Life - dzięki technicznym udoskonaleniom liczba rezydentów będzie się powiększać i powiększać, aż sieć 3D zdobędzie pozycję dominującą i każdy będzie miał swój awatar.

Czy chodzi zatem o dyktaturę w internecie? Rosedale stawia przede wszystkim na możliwość nowych doświadczeń, nowe spojrzenie na media - ich naturę oraz rolę. Jasnym jest jednak, że chce zostać liderem na tym polu. Wirtualni mieszkańcy już teraz nazywają go dyktatorem. Poniekąd się zgadza. Powołał ów świat do życia i może go również unicestwić w każdej chwili. To on wyznacza zasady i dyktuje warunki. Ale musi to być dyktatura nader niezwykła, ponieważ coraz więcej ludzi dobrowolnie, a wręcz ochoczo wpada w jej jarzmo.

Ale nie tylko takie są jego plany. Przede wszystkim Second Life ma na celu, według niego, odpowiedź na pytanie: czy da się i w jakim stopniu imitować rzeczywistość?

Odpowiedź na to pytanie przyjdzie zapewne z czasem. Tymczasem Second Life nie tyle stara się podążać za znaną ideą zwierciadła przechadzającego się po gościńcu, co krzyżuje się z rzeczywistym światem. Wirtualni milionerzy zarabiają pokaźne sumy prawdziwych pieniędzy. A może człowiek ten nieświadomie dokonał reinterpretacji słów: "rzeczywisty" i "prawdziwy"?

Następnym krokiem spółki z San Francisco ma być wprowadzenie mowy, dalsze plany przewidują wykorzystanie awataru jako sieciowej osobowości Linden Lab, tak że będzie ona mogła opuścić Second Life i swobodnie wędrować po internecie.

W wywiadzie dla The Guardian Rosedale powiedział: Jeżeli ktoś jest otwarty i zarazem dominujący, zawsze będzie wygrywał. Czyżby pasmo sukcesów Philipa Lindena właśnie się rozpoczęło?